Pokazywanie postów oznaczonych etykietą judaizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą judaizm. Pokaż wszystkie posty

Co jadł mały Jezusek, gdy był mały?


Święta Bożego Narodzenia to dla znakomitej większości z nas okazja do spotkania przy rodzinnym stole. Dodajmy – przy suto zastawionym stole. Naturalnie taka sytuacja prowokuje do rozmów i rozmyślań o... jedzeniu. W rodzinach, gdzie są małe dzieci, tematem centralnym staje się często, co takie dziecko (a zwłaszcza niemowlę) może lub powinno jeść, a czego nie może, a dyskusje potrafią być naprawdę żywiołowe... Ale czy ktoś się zastanowił bliżej nad głównym bohaterem i sprawcą całego zamieszania? Boże Narodzenie jest wszak celebracją narodzin Jezusa Chrystusa, który jest postacią historyczną, mężczyzną z krwi i kości i który też musiał coś jeść! Co więc takiego jadł mały Jezusek, gdy był jeszcze mały?


Podstawową odpowiedzią na to pytanie jest: mleko mamy! W starożytności karmienie piersią było oczywistą oczywistością i nie ma tu za bardzo miejsca na spory. Aż do dziewiętnastego wieku nie istniała alternatywa mleka kobiecego, którą możnaby bezpiecznie karmić niemowlęta. Chociaż literatura starożytna nie poświęca karmieniu piersią zbyt wiele miejsca, obraz, jaki otrzymujemy, jest raczej spójny. Dzieci karmiono głównie piersią do okolic szóstego miesiąca życia, a samo karmienie kończono w okolicach dwóch (wśród Greków i Rzymian: klik i klik) lub trzech lat (wśród Żydów: klik). Od niedawna, dzięki analizie izotopów pierwiastków zawartych w kościach ludzkich i zwierzęcych, archeologia pozwala nam na potwierdzenie i uzupełnienie tych literackich doniesień. Potrafimy stwierdzić jak indywidualne diety różniły się w zależności od wieku, płci i statusu społecznego.

Boże Narodzenie, Giotto, 1305, Kaplica Scrovegnich w Padwie
Cóż więc podawano niemowlętom w Palestynie za czasów cesarza Augusta? Polskie pastorałki mają dość ugruntowane zdanie w temacie diety Jezusa:


„Tam kukiołki jadałeś, jadałeś z carnuską i miodem,

Tu się tylko zasilać, zasilać musis samym głodem.

Tam pijałeś ceć jakie, ceć jakie słodkie małmazyje,

Tu się Twoja gębusia, gębusia łez gorskich napije.”
„Podobno Dzieciątko, że głodne, płacze,

Dlatego tak z nami nierado skacze,

Więc ja Mu dam kukułeczkę,

I masełka osaleczkę,

Pa, pa, pa, pa.”

I w pewnej mierze mają rację. Jezus jako syn palestyńskiego cieśli nie należał do bogatych. Podobnie jak 90% społeczeństwa, Józef i Maryja nie mogli sobie pozwolić na drogie specjały sprowadzane z odległych zakątków Imperium Rzymskiego takie jak ostrygi z mórz północnych czy mięso słonia afrykańskiego. Musieli bazować na lokalnych produktach. Nie znaczy to jednak, że musieli głodować lub że byli niedożywieni. W odróżnieniu od średniowiecznej Europy, klęska głodu była rzadkim zjawiskiem w starożytności. Starożytna dieta śródziemnomorska była zdrowa, stosunkowo urozmaicona i przyzwoicie zbalansowana. Różnorodność ekosystemów, bogactwo gatunków, harmonijne połączenie rolnictwa, hodowli oraz handlu pozwalały na przeżycie nawet w skrajnie niesprzyjających czasach (typu katastrofalna susza), gdy główne źródła pożywienia zawodziły.

Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu, Orazio Gentileschi, 1626, Kunshistorisches Museum w Wiedniu

Tak więc dla dorosłych podstawą diety były trzy rośliny: jęczmień, winorośl, oliwka. Z jęczmienia, czasem pszenicy, wypiekano pieczywo na zakwasie, które stanowiło podstawę wszystkich niemal posiłków. Winogrona przerabiano na wino, które potem mieszano z wodą do picia. Antyczne wino było z reguły mętne, pełne różnych fuzli i posiadało mniej procentów niż dzisiejsze, ale pijali je w zasadzie wszyscy do każdego posiłku. Dlaczego nie samą wodę? Klimat śródziemnomorski ma to do siebie, że przez pół roku deszcz jest rzadkością. Deszczówka - najbezpieczniejsze źródło wody pitnej jest wtedy niedostępne. Woda przechowywana w upałach lub pobierana ze źródła niosła ze sobą duże ryzyko zatrucia. Niewielkie ilości alkoholu zawarte w winie chroniły do pewnego stopnia przed zepsutą wodą. No i oliwka. Spożywano całe owoce lub tłoczono z nich oliwę. Oliwa miała duże znaczenie jako artykuł „przemysłowy”: paliwo do lamp, kosmetyk, lekarstwo. Była też ważnym źródłem kalorii w diecie zdominowanej przez rośliny.


Niemowlęta i małe dzieci były jednak traktowane nieco inaczej. Pierwsze pokarmy poza mlekiem mamy obejmowały różnego rodzaju zbożowe breje na mleku kozim lub owczym z dodatkiem miodu lub wina. Mleko prawdopodobnie każdy miał swoje, bo w każdym domostwie trzymano jakąś trzódkę. Jednak dużo rzadziej niż dziś przeznaczeniem zwierząt był ubój na mięso. Były na to zbyt cenne. Krowy hodowano dla ich pracy w polu, napędzania młynów i tłoczni, transportu, owce dostarczały wełny, kozy mleka, drób jaj i pierza. Ze względu na klimat większość mleka od razu przerabiano na sery lub jogurty (do tej pory na Bliskim Wschodzie nabiał się jada głównie w postaci przetworzonej). Wyjątkiem były właśnie dzieci, którym podawano świeże mleko. 

Chrystus w domu rodziców, John Millais, 1849-50, Tate Gallery, Londyn
Zwróćcie uwagę na owce w tle!

Z czasem dzieci podłączały się do rodzinnej kuchni. Posiłki były proste, ale pożywne. Do chleba podawano zawsze jakiś dodatek, często warzywny sos lub pastę do maczania, czasem tylko sól lub oliwę. Ważnym elementem diety były bogate w białko rośliny motylkowe: fasola, soczewica, ciecierzyca, bób. Stanowiły często podstawę zup lub samodzielnych potraw takich jak miqpeh – kaszka zbożowa z soczewicą. Zboża z roślinami motylkowymi świetnie się uzupełniają pod kątem dietetycznym. Ich wielką zaletą jest też łatwość przechowywania. Nic dziwnego, że były bardzo popularnym elementem diety i są wymieniane w Biblii wielokrotnie. Warzywa ogrodowe znane w starożytnej Palestynie to przede wszystkim cebula i por, a także sałata, kapusta, seler, ogórki, rzodkiewki, szparagi. Brak tu pomidora, który dziś mocno kojarzy się z kuchnią śródziemnomorską. Nic dziwnego, bo te dwa tysiące lat temu rósł sobie wciąż spokojnie w Amerykach, a do Europy sprowadzono go dopiero po wyprawach Kolumba.

Lens culinaris - soczewica



Innym urozmaiceniem diety były owoce: figi, daktyle, granaty, karob (znany jako chleb świętojański), melony, śliwki. Dojrzewały o różnych porach roku, dostarczając sezonowo dodatkowej dawki węglowodanów i witamin. Suszone figi miały stałe miejsce w każdej spiżarni i nawet pisma rabinistyczne mówią, że obowiązkiem męża jest dostarczyć żonie zapasu fig. 

Ceratonia siliqua, szarańczyn strąkowy znany szerzej jako karob; prawdopodobnie św. Jan Chrzciciel żywił się na pustyni nie tyle szarańczą, ile właśnie szarańczynem 



W okresie rzymskim solone, suszone ryby wkroczyły hurmem do diety wszystkich poddanych cesarza. Nawet w miejscach dość odległych od wybrzeża archeolodzy odnajdują stosy rybich ości. Prawdopodobnie masowość połowów i sposób konserwacji czynił ryby produktem, który był dostępny dla wszystkich warstw społeczeństwa. Popularne były dorada, tuńczyk, makrela, różne gatunki graników i kiełbi. Hitem był również sos z fermentowanych ryb, zwany po łacinie garum, który dodawano do wszystkiego (zupełnie jak obecnie maggi lub sos sojowy). Jak możecie się domyślić, takie suszone solone ryby smakowały zupełnie inaczej niż świeże. Jedzono je raczej na zimno, opłukawszy tylko z soli, lub w formie past rybnych, do których pakowano rybki za małe do indywidualnej sprzedaży. Słone, bardzo „aromatyczne”, ale za to niezłe źródło białka, żelaza i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Wśród naukowców trwa obecnie debata z jaką częstotliwością jedzono ryby w głębi Palestyny. Jedno jednak jest pewne – częściej niż przeciętny Polak!


Baseny do fermentacji ryb na garum, antyczna Apollonia, Izrael

No i nie zapominajmy o przyprawach. Flora śródziemnomorska obfituje w intensywne zioła, po które wystarczy sięgnąć ręką za okno. Niektóre są nam świetnie znane jak np. pietruszka, tymianek, bazylia, rozmaryn, oregano, szałwia, gorczyca, czosnek, liść laurowy. Inne są trochę bardziej egzotyczne jak kmin rzymski czy szafran. O jeszcze innych pewnie nikt nie słyszał, jak na przykład o asafetydzie (żywicy z zapaliczki cuchnącej). Był to tańszy zamiennik równie tajemniczego sylphium, które przez swoją popularność wyginęło jeszcze w starożytności. Asafetyda podobno nadaje potrawie bardziej aksamitną konsystencję i ma aromat podobny do cebuli lub pora. Cóż, co kto lubi.

Moneta z Cyreny w Afryce przedstawiająca sylphium. Naukowcy spierają się do dziś co do tożsamości rośliny



Wspomniałam o tym, że zwierząt nie hodowano dla mięsa. Ale mięso jednak czasem spożywano (dlaczego miałoby się zmarnować?). Centralnym momentem żydowskiego święta Paschy jest na przykład spożycie baranka z niekwaszonym chlebem i gorzkimi ziołami. Owce i kozy stanowiły większość spożywanego mięsa wśród średnio sytuowanych, ptactwo typu gołębie, kury, kaczki wśród biedniejszych. Wiadomo, że na na mięso trzymano czasem gazele, jelenie lub nawet świnie. Żydzi są znani z zakazu jedzenia wieprzowiny, ale przy uważnej interpretacji źródeł literackich i archeologicznych okazuje się, że tak naprawdę nie wiemy, w jakim stopniu przestrzegano tego zakazu. W literaturze antycznej Żydów kojarzy się przez unikanie wieprzowiny, ale znajdujemy również wzmianki o Żydach, którzy jej nie skreślają. Wykopaliska w żydowskich osiedlach w Palestynie też odkrywają podejrzanie dużo świńskich kości...


Ofiara całopalna z owcy. W takim wypadku całe ciało zwierzęcia zostaje spalone. Żydzi praktykowali również ofiary krwawe, które stanowiły okazję do spożycia mięsa zarówno przez ofiarnika jak i personel świątynny


Do przygotowywania potraw wystarczało zaledwie kilka sprzętów: piec, nad nim gar lub dwa, dobry nóż i patelnia. Chociaż znane są z archeologii przykłady płaskich talerzy, na które nakładano sobie indywidualnie jedzenie, zazwyczaj jedzono ze wspólnych misek. Wkładano do nich w zależności od posiłku te wszystkie pasty, sosy, surowe i suszone owoce i warzywa, sery czy mięsa. Jedzono palcami lub za pomocą kawałków chleba. Ze sztućców używano tylko łyżki do jedzenia zupy. Znowuż przepisy dotyczące "koszerności" potraw i sposobów ich przygotowania są pełne niejasności. Większość szczegółowych przepisów prawa religijnego powstało nieco później niż czasy Jezusa i nie jest pewne w jakim stopniu były działaniem na pokaz pewnych grup Żydów, a na ile powszechną praktyką. Przy dwóch garnkach i patelni ciężko na przykład wyobrazić sobie całkowite oddzielenie obróbki mięsa i nabiału. 


Święta Rodzina z ptaszkiem, Bartolome Esteban Murillo, ok. 1650, Sewilla
Kiedy myślę sobie o Świętej Rodzinie, która zasiada do posiłku z małym Jezusem, widzę ludzi, którzy żyją prosto, ale szczęśliwie. Może ich dieta była uboższa od naszej, ale w pełni zaspokajała potrzeby ciała, nawet z lekkim naddatkiem. Wspólny posiłek musiał sycić po ciężkim dniu pracy i był okazją do odpoczynku i spędzenia czasu z rodziną. W swoim podejściu do żywienia starożytni Żydzi nie różnili się wcale od swoich sąsiadów pogan. Pełnymi garściami czerpali z tego, co oferował im świat. Jak napisano o Palestynie w Księdze Powtórzonego Prawa 8.7-9:


„Albowiem Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi pięknej, ziemi obfitującej w potoki, źródła i strumienie, które tryskają w dolinie oraz na górze - do ziemi pszenicy, jęczmienia, winorośli, drzewa figowego i granatowego - do ziemi oliwek, oliwy i miodu - do ziemi, gdzie nie odczuwając niedostatku, nasycisz się chlebem, gdzie ci niczego nie zabraknie - do ziemi, której kamienie zawierają żelazo, a z jej gór wydobywa się miedź.”

Dzieci żywiły się z początku tylko mlekiem matki, stopniowo zastępowanym zbożami i mlekiem zwierzęcym. Mogły dostawać nieco więcej smakołyków w rodzaju miodu lub świeżych owoców. Z czasem wchodziły w świat jedzenia dorosłych, by w okolicach trzecich urodzin jeść tak, jak wszyscy domownicy: maczając chleb w tej samej misce co rodzice i popijając wodą z winem. Wspólne posiłki stanowiły specjalny moment w ciągu dnia. Według obyczajów żydowskich każdy posiłek powinno się poprzedzić obmyciem rąk i modlitwą z błogosławieństwem chleba. Wieczerza przed Sabatem obejmowała również błogosławieństwo wina. Chleb i wino, jako ciało i krew Chrystusa, weszły potem na stałe do rytuału i symboliki chrześcijańskiej. Jezus mówił o sobie „Jam jest chleb życia” oraz „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (Ewangelia wg św. Jana 6.48 oraz 6.55-56). Ta metafora poza całą swoją głębią eschatologiczną, stanowi również hołd oddany podstawowym elementom dnia codziennego, które Jezus znał od wczesnego dzieciństwa: wspólny, rodzinny posiłek złożony z prostych, ale solidnych potraw, spożyty w atmosferze relaksu i dziękczynienia.


Warto zadumać się przez chwilę nad świątecznym stołem, czym dla nas jest to całe jedzenie, które przed nami stoi. Jakie potrawy widzimy i dlaczego? Czy różnią się od codziennych? Jaki jest nasz emocjonalny do nich stosunek? Co na to nasi współbiesiadnicy? Jakie wspomnienia się z nimi wiążą? Czym jest dla nas to całe spotkanie i w jakiej atmosferze przebiega? Czy potrafimy cieszyć się prostotą i obecnością bliskich? Jakie wzorce przekazujemy naszym dzieciom podczas tego spotkania? Czy na co dzień mamy czas odpowiednio celebrować posiłki? Mam nadzieję, że bez względu na przekonania religijne czy dietetyczne Święta Bożego Narodzenia miną wszystkim czytelnikom szczęśliwie i radośnie, a treść niniejszego artykuły będzie inspiracją przyjemnych rozmów. Wesołych Świąt!




PS. Jakby ktoś był ciekawy, co matka karmiąca i jej dziecko mogą jeść podczas tradycyjnej polskiej Wigilii zapraszam tu, tu, tu i tu.


Źródła:
David Kraemer, Food, Eating, Meals, w: The Oxford Handbook of Jewish Daily Life in Roman Palestine, ed. Catherine Hezser, 2010, ss. 403-419.
Susan Weingarten, "Food in Roman Palestine: ancient sources and modern research", w: Food & History 5/2 (2007), ss. 41-66.
Tosha Dupras, Henry Schwarcz, Scott Fairgrieve, "Infant Feeding and Weaning Pracices in Roman Egypt, w: American Journal of Physical Anthropology 115 (2001), ss. 204-212.

Pierś po żydowsku, czyli karmienie mlekiem kobiecym w judaizmie

Według judaizmu każda część ciała została stworzona przez Boga w jakimś konkretnym celu. Celem istnienia piersi kobiecej jest wykarmienie dziecka i ortodoksyjni Żydzi biorą to sobie bardzo do serca (patrz: Talmud Babiloński, Berakoth 31b). Mało która społeczność ma takie wyniki w karmieniu piersią, jak oni.

Obecnie na świecie żyje ponad 2 miliony ortodoksyjnych Żydów, z czego 1,5 miliona w Izraelu. Warto tu zauważyć, że bycie obywatelem Izraela lub etnicznym Żydem nie jest równoznaczne z wyznawaniem judaizmu. Spośród 8,8 milionów obywateli Izraela 2,2 miliony to Palestyńczycy, czyli głównie Arabowie wyznający w większości islam (ale także chrześcijaństwo i druzyzm). Izrael jest państwem wyznaniowym, swoje prawo opiera na tradycji judaistycznej i oficjalnie wszyscy są przyporządkowani do jakiejś religii. W praktyce jednak duża część Izraelitów definiuje się jako niepraktykujący ateiści lub agnostycy. Z diasporą żydowską na świecie sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Prawdopodobnie poza Izraelem żyje jeszcze raz lub dwa razy tyle Żydów, przy czym konkretne liczby zależą od przyjętych kryteriów. Całość populacji żydowskiej na świecie szacuje się na 10-15 milionów. Ultra-ortodoksi uznają za Żyda wyłącznie osobę urodzoną z Żydówki, ale większość odłamów dopuszcza także konwersję (zmianę wiary) na judaizm. Co ciekawe, Żyd, który porzucił judaizm pozostaje Żydem w oczach ortodoksów, więc jego potomkowie w linii żeńskiej są z automatu uznawani za Żydów i nie muszą przechodzić rytualnej konwersji. Tak więc ten, kto się uznaje za Żyda, wcale nie musi być za takiego uznawany przez innych i ten, kto się za Żyda nie uznaje, może być za takiego zakwalifikowany.



Uff, skomplikowane sprawy...


Fakt, że wielu wyznawców judaizmu uznaje linię żeńską za główną drogę do zostania Żydem, sprawia, że pozycja kobiety w społeczeństwie ortodoksów jest wyjątkowa. Jak w wielu tradycyjnych społecznościach kobieta ma ściśle określony zakres obowiązków i nie powinna się wtrącać w sprawy mężczyzn, ale z drugiej strony, ma również przywileje, których próżno szukać wśród analogicznych społeczności tradycjonalistycznych muzułmanów lub chrześcijan. To kobieta rządzi domem i dogląda dzieci. To kobiety są nośnikiem tradycji i przynależności do grupy. Ciąża i okres laktacji znajdują się pod specjalną opieką. Kobieta ma wręcz unikać obowiązków, jeżeli miałoby na tym ucierpieć zdrowie jej lub dziecka.

Ortodoksyjni Żydzi opierają swoje postępowanie przede wszystkim na hebrajskiej Biblii (w jej skład wchodzi Tora, znana nam jako Pięcioksiąg Mojżesza, Newiim, czyli Proroctwa oraz Ketuwim, czyli Pisma), Talmudzie, czyli zbiorze komentarzy do Tory, oraz na rabinistycznej interpretacji obu powyższych znanej jako Halacha. Pierwsze księgi biblijne powstały być może ponad trzy tysiące lat temu, Halacha jest rozwijana do dziś. Pomimo takiego rozstrzału czasowego tradycja judaistyczna dotycząca karmienia piersią jest wyjątkowo spójna, a przepisy z Talmudu stanowią najbardziej akuratny zbiór zaleceń laktacyjnych, jaki powstał przed XVIII wiekiem.

W odróżnieniu od starożytnych Greków i Rzymian, Żydzi zalecali przystawienie dziecka do piersi od razu po urodzeniu. Żadnego miodu na wydalenie smółki, żadnego koziego mleka czy papek zbożowych, sama pierś do 9-12 miesiąca życia dziecka, a potem karmienie przynajmniej do 24 miesięcy, najlepiej do 36 miesięcy, a niektórzy rabini zalecają nawet dłużej (do 4-5 roku życia). Jeżeli tylko noworodek zaakceptuje pierś matki, ma ona obowiązek karmić go  przynajmniej przez 3 miesiące, a jedyną alternatywą dla mleka matki jest mleko mamki. Mleko kobiece jest uważane za pokarm rytualnie czysty (koszerny). Nie zalicza się go ani do nabiału, ani do mięsa. Zezwala się na odciąganie mleka kobiecego i spożywanie go w dowolnej postaci z dowolnymi dodatkami nawet przez dorosłych.

Na tle chrześcijańskiej myśli europejskiej tradycja rabinistyczna przekazuje wiele precyzyjnych i potwierdzonych medycznie obserwacji na temat laktacji. Rabini nie tylko uważali siarę za pełnoprawne mleko (wbrew Greckim i Rzymskim medykom, którzy byli uznawani za autorytet aż do epoki oświecenia), ale wręcz wiedzieli, że jest niezbywalna dla prawidłowego rozwoju noworodka. Powszechna była wiara w to, że mleko zmienia smak w zależności od spożytego pokarmu. Wiedziano również, że niemowlę jest w stanie rozpoznać swoją matkę po smaku i zapachu jej mleka, nawet jeżeli jest ślepe.

O czystości i świętości mleka ma świadczyć fakt, że kobiece piersi znajdują się tuż przy sercu, które jest siedliskiem binah, czyli 'zrozumienia', która jest również źródłem duszy. Po porodzie kobieta powinna przystawić noworodka najpierw do lewej piersi, tej najbliższej sercu, aby wprost ze źródła binah zaczerpnąć człowieczeństwa. Ma to odróżniać ludzi od zwierząt, których wymiona znajdują się w pobliżu genitaliów i są przez to nieczyste. Pierś kobieca nie jest postrzegana jako obiekt seksualny, w odróżnieniu od genitaliów, więc jej widok nie jest uważany za gorszący. Dziecko, jedząc, nie widzi nagości (ervah) swej matki czy mamki, więc również pozostaje czyste. Kobieta może nawet czytać Torę, mając pierś odsłoniętą do karmienia, a jej mąż może z nią przebywać w tym samym pokoju, odmawiając modlitwę lub studiując Pismo.

Benjamin Shiff, Kolebka miłości

Współcześni praktykujący Żydzi napotykają kilka interesujących problemów jeśli chodzi o spotkanie Halachy i laktacji. Niektórzy ortodoksi wymagają od matki lub mamki, aby żywiły się koszernie. Może to utrudnić procedurę pobierania mleka od dawczyni lub z banku mleka. Inną kwestią jest przestrzeganie Szabatu. Wedle tradycji co tydzień w Szabat nie można wykonywać żadnej pracy, nawet wciskać włącznika od elektrycznego laktatora, więc odciąganie pokarmu nastręcza pewnych trudności. Rabini zalecają w tej sytuacji, aby zawczasu przygotować zapasy mleka, a ściąganie ograniczyć do poczucia ulgi. W Szabat powinno się również unikać stosowania leków czy maści (np. na bolące sutki), o ile nie jest to absolutnie konieczne. 

Z drugiej strony matki karmiące są zwolnione z przestrzegania większości rytualnych postów, z wyjątkiem święta Yom Kippur. W dniu tego święta kobieta powinna absolutnie wstrzymać się od jedzenia i picia, chyba że od tego zależy jej życie lub laktacja. Może nawet leżeć w łóżku cały dzień, jeżeli wysiłek pociągnąłby za sobą konieczność złamania postu. 

Benjamin Shiff, Karmiąc macierzyństwo

Pewnym odstępstwem od zasad szczegółowych jest zasada pikuach nefesz, która mówi, że w przypadku zagrożenia życia inne prawa mogą być złamane (z wyjątkiem zakazu bluźnierstwa i morderstwa). Żydzi uważają, że mleko matki jest niezbędne dla życia dziecka na każdym etapie laktacji, więc wszystko, co zaburza laktację u kobiety, powinno być usunięte z jej drogi. Na przykład: odciąganie mleka w Szabat dla wcześniaka. Innym odpryskiem takiego podejścia jest zalecanie kobietom stosowania antykoncepcji podczas trwania laktacji, aby zapobiec ewentualnej ciąży, która mogłaby pozbawić oseska jego mleka. Również wdowa nie powinna ponownie wychodzić za mąż, dopóki nie skończy karmić piersią swojego dziecka.

Dzisiaj nie wszyscy Żydzi przestrzegają tak ściśle Halachy, jak ortodoksi, ale wciąż większość z nich zachowuje bardzo pozytywny stosunek do małych dzieci i karmienia piersią. Współczesne Żydówki, zarówno te ortodoksyjne jak i nieortodoksyjne, mają do swojej dyspozycji bogatą literaturę w temacie karmienia piersią i potężne wsparcie ze strony wspólnoty religijnej. Badania na Żydówkach z Izraela i Stanów Zjednoczonych pokazały, że praktykowanie judaizmu sprzyja łatwiejszemu i dłuższemu karmieniu piersią bez względu na zamożność, wykształcenie czy stan zdrowia matki. Badania historyczne dotyczące Żydów w średniowiecznej Iberii lub nowożytnej Wielkiej Brytanii pokazują, że żydowskie dzieci, między innymi dzięki dłuższemu karmieniu piersią, miały większe szanse na przeżycie niż ich muzułmańscy czy chrześcijańscy sąsiedzi. 

Elena Flerova, Dziadkowie
Na przykładzie judaizmu bardzo wyraźnie widać, że sukces laktacyjny kobiety w dużej mierze zależy od ogólnej atmosfery panującej wokół karmienia. Wśród Żydów panuje szereg przekonań, które sprawiają, że karmienie piersią jest mile widziane i pożądane: zrównanie wartości życia dziecka z wartością życia dorosłego, mleko matki konieczne dla zdrowia i przeżycia dziecka nawet po rozszerzeniu diety, wykarmienie potomstwa sensem istnienia piersi, brak seksualizacji piersi. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko brać przykład.


źródła:
Tehilla Abramov, "Straight from the Heart", 1990.
Arthur Eidelman, "The Talmud and Human Lactation: The Cultural Basis for Increased Frequency and Duration of Breastfeeding Among Orthodox Jewish Women", Breastfeeding Medicine, 1(1), 2006, 36-40.
Moshe Yair Kassierer, Deborah O'Connor, Eva Rutherford, Asaph Rolnitzky, Sharon Unger, "Implications for Observant Jewish Families in the Provision of Mother's Own and Donor Milk for Their Very Low Birth Weight Infant", Journal of Human Lactation, 30(4), 2014, 402-404
Rachel Leibold, "Nursing in public isn't just convenient - it's a holy act", The Jewish News Weekly of Northern California", 115(3), 2011, 1.
Ilana Chertok, Deena Zimmerman, "Contraceptive considerations for breastfeeding women within Jewish law",  International Breastfeeding Journal, 2, 2007, 1.

Podobne posty:
O karmieniu w buddyzmie
O karmieniu w islamie