Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publiczne karmienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publiczne karmienie. Pokaż wszystkie posty

Breast is best! - pocztówka z Australii

Jeśli rodzić  i karmić, to tylko w Australii. Taka myśl przyszła mi do głowy po rozmowie z Jane, która przez pewien czas była moją sąsiadką. Kobieta o wyglądzie typowej Australijki (czytaj Nicole Kidman) tworzy wokół siebie atmosferę optymizmu, radości i zaufania do świata. Pomimo tego, że oboje z mężem ciężko pracują, nigdy nie tracą z oczu tego, co dla nich najważniejsze – swojego synka Charliego. 

Flaga Australii

Australia, podobnie jak Stany Zjednoczone, była kolonią brytyjską, ale w porównaniu do innych krajów anglosaskich, wydaje się, że wypracowała własną drogę w wielu aspektach życia. W Australii żyje wbrew pozorom niewiele ludzi, raptem 25 milionów (Polska liczy sobie jakieś 37 milionów), z czego znakomita większość na wybrzeżach wschodnim i południowym. Wnętrze państwa-kontynentu pokrywają nieprzyjazne pustynie lub półpustynie, gdzie ciężko znlaeźć żywą duszę. Większość populacji stanowią potomkowie angielskich, irlandzkich lub szkockich kolonistów, ale można znaleźć również sporo Włochów i Greków. W ostatnim stuleciu coraz więcej ludzi przybywa też z północy – Chin, Indii, Filipin. W Australii żyją też oczywiście jej pierwotni mieszkańcy – Aborygeni, stanowią jednak w tej chwili niewielki odsetek ludności (ok. 2,5%).

Australia - zaiste drugi koniec świata


Wedle słów Jane w Australii obowiązują wszystkie najnowsze standardy opieki medycznej nad ciężarną, matką i niemowlęciem. Czy to państwowa, czy prywatna służba zdrowia, kobieta może oczekiwać fachowego przeprowadzenia przez ciążę, poród i pierwsze tygodnie macierzyństwa. Ba, Jane przeszła serię badań jeszcze przed zajściem w ciążę, aby stwierdzić, czy nie istnieją okoliczności, które mogłyby źle wpłynąć na przebieg ciąży. Później czekały ją regularne spotkania z położną i lekarzem, USG, odpowiednie suplementy zalecane w ciąży (kwas foliowy, jod), unikanie alkoholu, surowego mięsa, serów i ryb. Popularne jest rodzenie siłami natury, ale bez nacisków. Można wybrać poród domowy, szpitalny lub w tzw. „centrum rodzenia”, które dla zasady ogranicza interwencje medyczne do minimum (a więc siłą rzeczy akceptują tylko przypadki pozbawione ryzyka, te dostają wskazanie do porodu w szpitalu, gdzie można przeprowadzić bardziej skomplikowane interwencje). 
Tak zwane "Sea bands" - elastyczne opaski na nadgarstek z plastikowym guziczkiem, które mają chronić przed ciążowymi mdłościami za pomocą uciskania punktu Nei-Kuan. Skuteczność według badań? Na poziomie placebo. Ale przynajmniej nie zaszkodzą ;)

Sama Jane miała tu pewne problemy, bo ze względu na podwyższone ciśnienie poród trzeba było przyspieszyć o dwa tygodnie. Indukcji w szpitalu nie wspomina dobrze. Zwłaszcza, że niespodziewanie pojawiło się krwawienie i ostatecznie i tak wylądowała na sali operacyjnej z nieplanowaną cesarką. Do obsługi szpitala i w ogóle do całości porodu ma jednak stosunek pozytywny. Jej mąż cały czas jej towarzyszył, dodając otuchy, obsługę personelu ocenia jako wspaniałą: fachową, wspierającą, godną zaufania. Charlie urodził się cały i zdrowy. Po przywitaniu się z mamą otrzymał całą przepisową opiekę, badania przesiewowe i szczepienia.

Ze względu na cesarskie cięcie Jane musiała spędzić w szpitalu cały tydzień, ale normalnie po porodzie w Australii można wrócić do domu po 2-3 dniach. Wiele szpitali jest akredytowanych przez Baby Friendly Health Initiative. Obowiązuje w nich 10 kroków udanego karmienia, a nawet jeśli szpital nie ma takiej akredytacji, to i tak często aktywnie wspiera karmienie piersią, bo „breast is best” („pierś jest najlepsza”). I nie jest to tylko sztucznie narzucone hasełko. Jest to przekonanie żywione powszechnie w Australii, przy poszanowaniu faktu, że nie każdy chce lub może karmić piersią. Wskaźniki inicjacji i kontynuacji karmienia w Australii są jednymi z najwyższych wśród krajów rozwiniętych. Porównania ze Stanami Zjednoczonymi pokazują, że chociaż oba kraje mają zbliżoną infrastrukturę i oficjalne procedury szpitalne, to jednak sama atmosfera i osobiste zaangażowanie matki, jej rodziny, pracowników służby zdrowia, lokalnych społeczności, pracodawców, w ogóle całego otoczenia czyni cuda. Jane nie przypomina sobie żadnych poważnych problemów z karmieniem, pomimo faktu, że przeszła ciężki poród zakończony cesarskim cięciem. 

Osoby postronne mogą wyrazić swoje zdanie w kwestii publicznego karmienia, ale nie mają prawa wymagać od matki czegokolwiek. Wbrew prawu jest za to zniechęcanie matek do karmienia piersią przez żłobki lub odmowa podawania odciągniętego mleka. Według przepisów karmić piersią (lub odciągać mleko) można zawsze i wszędzie, w wielu częściach Autralii karmienie znajduje się pod spejcalną ochroną. Choć nie istnieją jednolite przepisy w kwestii powrotu do pracy, dyskryminacja ze względu na karmienie (np. powszechny nakaz pracy na nocnych zmianach) jest zabroniona. Australian Breastfeeding Association prowadzi szkolenia dla pracodawców, jak uczynić swoją firmę bardziej przyjazną matkom. Projekt nosi nazwę „Breastfeeding Friendly Workplace Program” (klik).

Jane miała świetne wsparcie wśród swojej rodziny i przyjaciół. Odzwiedzanie matki i dziecka jeszcze w szpitalu jest typowym zwyczajem w Australii. Po powrocie do domu ojciec wziął dłuższy ulrop, a wszyscy dziadkowie pomagali dostosować się rodzicom do nowej sytuacji i zajmowali się sporo maleństwem. Przyjaciele regularnie wpadali na (szybką) herbatkę, żeby poznać Charliego (ale nie przeszkadzać zanadto swoją obecnością). 

Amolin - najpopularniejszy australijski krem do pupy niemowlęcia

Mały Charlie spał od początku w swoim łóżeczku w pokoju rodziców, choć Jane mówi, że wielu rodziców w Australii praktykuje również wspólne spanie w jednym łóżku z noworodkiem. Zaleca się spowijanie dzieci na samym początku. Charlie był karmiony mlekiem mamy przez pierwsze sześć miesięcy bez potrzeby wspomagania się środkami na laktację. Przetestowali wszekie możliwe pozycje na siedząco i na leżąco. Bardzo mi się spodobało określenie pozycji „na piłkę futbolową”, czyli w wersji polskiej pozycja „spod pachy” (warto przy tym powiedzieć, że Australijczycy mają swoją wersję futbolu. Zasady są podobne do futbolu amerykańskiego, tylko boisko jest dużo większe i... owalne. Klik). Jane odciągała co jakiś czas trochę mleka, żeby mieć zapas na wypadek wyjścia. Narzekała tylko na konieczność wyparzania całego sprzętu za każdym razem. Kolek nie doświadczyli, ale gdyby ich dotknęły Jane w pierwszej kolejności wybrałaby się z tym problemem do lekarza (żadnych medykamentów czy diet na własną rękę!). Uważa, że w takim przypadku powinno się dziecko trzymać jak najczęściej w pionie, żeby się mogło odgazować. Mówi też, że w przypadku wysypki na buzi najczęściej pomaga po prostu śliniak i regularne wycieranie bobasa ze śliny, a na obrzmiałe piersi ciepłe i chłodne kompresy oraz żelowe wkładki chłodzące. Kosmetyki dla dziecka ogranicza się do minimum, żeby nie podrażnić delikatnej skóry dziecka. Na przeziębienia lekarze nie zalecają żadnych leków, lecz inhalacje, a na biegunki mleko mamy i jeszcze trochę mleka mamy, aby uniknąć odwodnienia.

Cześć Jane! Co u Ciebie? A nie, to tylko Nicole...
Po sześciu miesiącach wyłącznego karmienia mlekiem (matki lub modyfikowanym) rozszerza się w Australii dietę. Tradycyjnie zaczynano od płatków ryżowych, ale ostatnimi czasy promuje się raczej papki warzywne i owocowe. Jane wspomniała również o metodzie „bobas lubi wybór”, która zyskuje na popularności. Wśród pierwszych pokarmów, poza oczywistymi oczywistościami typu kawa, herbata i alkohol, nie podawała orzechów, ze względu na ryzyko udławienia. Mały Charlie najbardziej upodobał sobie trzy potrawy, wszystkie w formie puree: dynia, jabłko z gruszką i awokado. Mniam, mniam.

Gdy poznałam Jane i jej rodzinę, Charlie miał roczek. Jane właśnie zaczynała doktorat, a jej mąż nową pracę. Mieli to szczęście, że mogli liczyć na pomoc dziadków. Najpierw jedni, a potem drudzy przyjechali na kilka tygodni do ich nowego mieszkania, by zajmować się maluchem, zanim wszystko się unormuje. Potem maluch poszedł do żłobka (wciąż na piersi). Studiowanie i opieka nad malutkim dzieckiem są wyzwaniem, ale największym wyzwaniem okazała się dla nich praca męża. Dojazdy pożerały mu półtorej godziny dziennie w jedną stronę. Wracał tak późno, że w zasadzie nie miał szans zobaczyć własnego dziecka w ciągu tygodnia. Z tego powodu podjęli decyzję o kolejnej przeprowadzce, bliżej mężowego miejsca pracy, która miała umożliwić rodzinie cieszyć się sobą na co dzień. 

Marzę, aby doświadczenie Jane, mogło stać się udziałem wszystkich kobiet. To, co mogłoby się okazać długotrwałą traumą i źródłem poczucia winy, pozostało jedynie wspomnieniem nieprzyjemnego splotu okoliczności. Karmienie piersią, które dla niektórych jest walką i nieustającą męczarnią, przyszło lekko i bezstresowo. Magia? Szczęście? Bezproblemowe dziecko? Nie. To efekt sprzyjającej karmieniu atmosfery, jaka panuje w środowisku Jane. To pełne wsparcie i przywiązanie męża, zrozumienie wspólnych celów i metod. To oddanie dziadków. To brak szkodliwych mitów, które przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych. To empatyczny i dobrze przeszkolony personel służby zdrowia. To pewność, że w razie problemów czy niepowodzenia znajdzie się bezstronną poradę, zamiast oceniania. Każdej kobiecie życzę takiego doświadczenia.




Gdzie szukać wsparcia i informacji w Autralii?



Inne teksty z serii: 
Pocztówka ze Szwecji/Chile 
Pocztówka z Hong-Kongu 
Pocztówka z Malezji

Źródła:
Ruth Newby, Wendy Brodribb, Robert S. Ware, Peter S.W. Davies, "Infant Feeding Knowledge, Attitudes, and Beliefs Predict Antenatal Intention Among First-Time Mothers in Queensland", Breastfeeding Medicine 9/5 (2014), 266-272
Barbara Cameron, Sara Javanparast, Miriam Labbok, Rachel Scheckter, Ellen McIntyre, "Breastfeeding Support in Child Care: An International Comparison of Findings from Australia and the United States", Breastfeeding Medicine 7/3 (2012), 163-167

Pierś po żydowsku, czyli karmienie mlekiem kobiecym w judaizmie

Według judaizmu każda część ciała została stworzona przez Boga w jakimś konkretnym celu. Celem istnienia piersi kobiecej jest wykarmienie dziecka i ortodoksyjni Żydzi biorą to sobie bardzo do serca (patrz: Talmud Babiloński, Berakoth 31b). Mało która społeczność ma takie wyniki w karmieniu piersią, jak oni.

Obecnie na świecie żyje ponad 2 miliony ortodoksyjnych Żydów, z czego 1,5 miliona w Izraelu. Warto tu zauważyć, że bycie obywatelem Izraela lub etnicznym Żydem nie jest równoznaczne z wyznawaniem judaizmu. Spośród 8,8 milionów obywateli Izraela 2,2 miliony to Palestyńczycy, czyli głównie Arabowie wyznający w większości islam (ale także chrześcijaństwo i druzyzm). Izrael jest państwem wyznaniowym, swoje prawo opiera na tradycji judaistycznej i oficjalnie wszyscy są przyporządkowani do jakiejś religii. W praktyce jednak duża część Izraelitów definiuje się jako niepraktykujący ateiści lub agnostycy. Z diasporą żydowską na świecie sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Prawdopodobnie poza Izraelem żyje jeszcze raz lub dwa razy tyle Żydów, przy czym konkretne liczby zależą od przyjętych kryteriów. Całość populacji żydowskiej na świecie szacuje się na 10-15 milionów. Ultra-ortodoksi uznają za Żyda wyłącznie osobę urodzoną z Żydówki, ale większość odłamów dopuszcza także konwersję (zmianę wiary) na judaizm. Co ciekawe, Żyd, który porzucił judaizm pozostaje Żydem w oczach ortodoksów, więc jego potomkowie w linii żeńskiej są z automatu uznawani za Żydów i nie muszą przechodzić rytualnej konwersji. Tak więc ten, kto się uznaje za Żyda, wcale nie musi być za takiego uznawany przez innych i ten, kto się za Żyda nie uznaje, może być za takiego zakwalifikowany.



Uff, skomplikowane sprawy...


Fakt, że wielu wyznawców judaizmu uznaje linię żeńską za główną drogę do zostania Żydem, sprawia, że pozycja kobiety w społeczeństwie ortodoksów jest wyjątkowa. Jak w wielu tradycyjnych społecznościach kobieta ma ściśle określony zakres obowiązków i nie powinna się wtrącać w sprawy mężczyzn, ale z drugiej strony, ma również przywileje, których próżno szukać wśród analogicznych społeczności tradycjonalistycznych muzułmanów lub chrześcijan. To kobieta rządzi domem i dogląda dzieci. To kobiety są nośnikiem tradycji i przynależności do grupy. Ciąża i okres laktacji znajdują się pod specjalną opieką. Kobieta ma wręcz unikać obowiązków, jeżeli miałoby na tym ucierpieć zdrowie jej lub dziecka.

Ortodoksyjni Żydzi opierają swoje postępowanie przede wszystkim na hebrajskiej Biblii (w jej skład wchodzi Tora, znana nam jako Pięcioksiąg Mojżesza, Newiim, czyli Proroctwa oraz Ketuwim, czyli Pisma), Talmudzie, czyli zbiorze komentarzy do Tory, oraz na rabinistycznej interpretacji obu powyższych znanej jako Halacha. Pierwsze księgi biblijne powstały być może ponad trzy tysiące lat temu, Halacha jest rozwijana do dziś. Pomimo takiego rozstrzału czasowego tradycja judaistyczna dotycząca karmienia piersią jest wyjątkowo spójna, a przepisy z Talmudu stanowią najbardziej akuratny zbiór zaleceń laktacyjnych, jaki powstał przed XVIII wiekiem.

W odróżnieniu od starożytnych Greków i Rzymian, Żydzi zalecali przystawienie dziecka do piersi od razu po urodzeniu. Żadnego miodu na wydalenie smółki, żadnego koziego mleka czy papek zbożowych, sama pierś do 9-12 miesiąca życia dziecka, a potem karmienie przynajmniej do 24 miesięcy, najlepiej do 36 miesięcy, a niektórzy rabini zalecają nawet dłużej (do 4-5 roku życia). Jeżeli tylko noworodek zaakceptuje pierś matki, ma ona obowiązek karmić go  przynajmniej przez 3 miesiące, a jedyną alternatywą dla mleka matki jest mleko mamki. Mleko kobiece jest uważane za pokarm rytualnie czysty (koszerny). Nie zalicza się go ani do nabiału, ani do mięsa. Zezwala się na odciąganie mleka kobiecego i spożywanie go w dowolnej postaci z dowolnymi dodatkami nawet przez dorosłych.

Na tle chrześcijańskiej myśli europejskiej tradycja rabinistyczna przekazuje wiele precyzyjnych i potwierdzonych medycznie obserwacji na temat laktacji. Rabini nie tylko uważali siarę za pełnoprawne mleko (wbrew Greckim i Rzymskim medykom, którzy byli uznawani za autorytet aż do epoki oświecenia), ale wręcz wiedzieli, że jest niezbywalna dla prawidłowego rozwoju noworodka. Powszechna była wiara w to, że mleko zmienia smak w zależności od spożytego pokarmu. Wiedziano również, że niemowlę jest w stanie rozpoznać swoją matkę po smaku i zapachu jej mleka, nawet jeżeli jest ślepe.

O czystości i świętości mleka ma świadczyć fakt, że kobiece piersi znajdują się tuż przy sercu, które jest siedliskiem binah, czyli 'zrozumienia', która jest również źródłem duszy. Po porodzie kobieta powinna przystawić noworodka najpierw do lewej piersi, tej najbliższej sercu, aby wprost ze źródła binah zaczerpnąć człowieczeństwa. Ma to odróżniać ludzi od zwierząt, których wymiona znajdują się w pobliżu genitaliów i są przez to nieczyste. Pierś kobieca nie jest postrzegana jako obiekt seksualny, w odróżnieniu od genitaliów, więc jej widok nie jest uważany za gorszący. Dziecko, jedząc, nie widzi nagości (ervah) swej matki czy mamki, więc również pozostaje czyste. Kobieta może nawet czytać Torę, mając pierś odsłoniętą do karmienia, a jej mąż może z nią przebywać w tym samym pokoju, odmawiając modlitwę lub studiując Pismo.

Benjamin Shiff, Kolebka miłości

Współcześni praktykujący Żydzi napotykają kilka interesujących problemów jeśli chodzi o spotkanie Halachy i laktacji. Niektórzy ortodoksi wymagają od matki lub mamki, aby żywiły się koszernie. Może to utrudnić procedurę pobierania mleka od dawczyni lub z banku mleka. Inną kwestią jest przestrzeganie Szabatu. Wedle tradycji co tydzień w Szabat nie można wykonywać żadnej pracy, nawet wciskać włącznika od elektrycznego laktatora, więc odciąganie pokarmu nastręcza pewnych trudności. Rabini zalecają w tej sytuacji, aby zawczasu przygotować zapasy mleka, a ściąganie ograniczyć do poczucia ulgi. W Szabat powinno się również unikać stosowania leków czy maści (np. na bolące sutki), o ile nie jest to absolutnie konieczne. 

Z drugiej strony matki karmiące są zwolnione z przestrzegania większości rytualnych postów, z wyjątkiem święta Yom Kippur. W dniu tego święta kobieta powinna absolutnie wstrzymać się od jedzenia i picia, chyba że od tego zależy jej życie lub laktacja. Może nawet leżeć w łóżku cały dzień, jeżeli wysiłek pociągnąłby za sobą konieczność złamania postu. 

Benjamin Shiff, Karmiąc macierzyństwo

Pewnym odstępstwem od zasad szczegółowych jest zasada pikuach nefesz, która mówi, że w przypadku zagrożenia życia inne prawa mogą być złamane (z wyjątkiem zakazu bluźnierstwa i morderstwa). Żydzi uważają, że mleko matki jest niezbędne dla życia dziecka na każdym etapie laktacji, więc wszystko, co zaburza laktację u kobiety, powinno być usunięte z jej drogi. Na przykład: odciąganie mleka w Szabat dla wcześniaka. Innym odpryskiem takiego podejścia jest zalecanie kobietom stosowania antykoncepcji podczas trwania laktacji, aby zapobiec ewentualnej ciąży, która mogłaby pozbawić oseska jego mleka. Również wdowa nie powinna ponownie wychodzić za mąż, dopóki nie skończy karmić piersią swojego dziecka.

Dzisiaj nie wszyscy Żydzi przestrzegają tak ściśle Halachy, jak ortodoksi, ale wciąż większość z nich zachowuje bardzo pozytywny stosunek do małych dzieci i karmienia piersią. Współczesne Żydówki, zarówno te ortodoksyjne jak i nieortodoksyjne, mają do swojej dyspozycji bogatą literaturę w temacie karmienia piersią i potężne wsparcie ze strony wspólnoty religijnej. Badania na Żydówkach z Izraela i Stanów Zjednoczonych pokazały, że praktykowanie judaizmu sprzyja łatwiejszemu i dłuższemu karmieniu piersią bez względu na zamożność, wykształcenie czy stan zdrowia matki. Badania historyczne dotyczące Żydów w średniowiecznej Iberii lub nowożytnej Wielkiej Brytanii pokazują, że żydowskie dzieci, między innymi dzięki dłuższemu karmieniu piersią, miały większe szanse na przeżycie niż ich muzułmańscy czy chrześcijańscy sąsiedzi. 

Elena Flerova, Dziadkowie
Na przykładzie judaizmu bardzo wyraźnie widać, że sukces laktacyjny kobiety w dużej mierze zależy od ogólnej atmosfery panującej wokół karmienia. Wśród Żydów panuje szereg przekonań, które sprawiają, że karmienie piersią jest mile widziane i pożądane: zrównanie wartości życia dziecka z wartością życia dorosłego, mleko matki konieczne dla zdrowia i przeżycia dziecka nawet po rozszerzeniu diety, wykarmienie potomstwa sensem istnienia piersi, brak seksualizacji piersi. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko brać przykład.


źródła:
Tehilla Abramov, "Straight from the Heart", 1990.
Arthur Eidelman, "The Talmud and Human Lactation: The Cultural Basis for Increased Frequency and Duration of Breastfeeding Among Orthodox Jewish Women", Breastfeeding Medicine, 1(1), 2006, 36-40.
Moshe Yair Kassierer, Deborah O'Connor, Eva Rutherford, Asaph Rolnitzky, Sharon Unger, "Implications for Observant Jewish Families in the Provision of Mother's Own and Donor Milk for Their Very Low Birth Weight Infant", Journal of Human Lactation, 30(4), 2014, 402-404
Rachel Leibold, "Nursing in public isn't just convenient - it's a holy act", The Jewish News Weekly of Northern California", 115(3), 2011, 1.
Ilana Chertok, Deena Zimmerman, "Contraceptive considerations for breastfeeding women within Jewish law",  International Breastfeeding Journal, 2, 2007, 1.

Podobne posty:
O karmieniu w buddyzmie
O karmieniu w islamie

Koran o karmieniu piersią

Koran, podobnie jak Biblia, powstał bardzo dawno temu (tak konkretnie to Koran powstał w VII wieku naszej ery) i realia tam opisane zupełnie różnią się od obecnych. Dlatego tak trudną kwestią jest interpretacja Koranu i dlatego, podobnie jak Biblia, potrafi wywołać wiele emocji. Mimo to, pewne sprawy wciąż pozostają nam bliskie...


W kwestii karmienia piersią zalecenia koraniczne wcale nie odbiegają od norm WHO. Zaleca się karmienie piersią do 2 roku życia:
 
"Matki zaś karmić będą swe dzieci piersią przez całe dwa lata - to dla tych, którzy pragną ukończyć okres karmienia. Natomiast mężczyzna, do którego należy dziecko, będzie odpowiedzialny za ich (matek) utrzymanie i odzienie zgodnie ze zwyczajem. Żadna dusza nie jest obarczona ciężarem ponad jej możliwości. Tak samo matka nie będzie musiała cierpieć z powodu jej dziecka ani ten, do którego to dziecko należy, nie będzie musiał cierpieć z jego powodu i to samo jest obowiązkiem dziedzica ojca. Jeżeli oni oboje na mocy wspólnej zgody i porozumienia postanowią odstawić dziecko od piersi, nie będą za to winieni. A jeśli zapragniecie wynająć mamkę do swych dzieci, nie będziecie za to obwiniani pod warunkiem, że będziecie płacić jej uczciwie tyle, na ile się umówicie. Bójcie się Allacha i wiedzcie, że On widzi, co czynicie." Koran 2:234

Pragnę zwrócić uwagę na zapis, który jasno mówi, że ojciec powinien zatroszczyć się o byt swojego dziecka i jego matki. Można więc powiedzieć, że łożenie na dziecko, nawet po rozwodzie, to obowiązek religijny. Od alimentów nie ma ucieczki! (zupełnie inną kwestią jest pytanie, kto i na jakich zasadach może ten rozwód uzyskać). W innym miejscu dla jasności napisano:

"Dawajcie schronienie rozwiedzionym niewiastom podczas wyznaczonego okresu w domach, w których mieszkacie, zgodnie z waszymi zasobami, i nie dokuczajcie im, żeby nie tworzyć im niedogodności i w ten sposób nie zmuszać ich do odejścia. A jeśli noszą w sobie dziecko, łóżcie na nie do czasu, aż uwolnią się od tego brzemienia. A jeśli karmią piersią dziecko dla was, oddajcie im, co należy, zgodnie ze zwyczajem, wspólnie się naradziwszy. Jeśli nie moglibyście dojść oboje do porozumienia, to niechaj inna niewiasta wykarmi ojcu dziecko." Koran 65:7

Matce należy się szacunek za to, że nosiła i wykarmiła swoje dziecko: 

"Nakazaliśmy człowiekowi, aby był dobry dla swych rodziców. Jego matka nosi go w bólach i rodzi go w bólach, a noszenie to i karmienie trwa trzydzieści miesięcy..." Koran 46:16

(okres trzydziestu miesięcy wyjaśnia się jako dwadzieścia cztery miesiące karmienia oraz sześć miesięcy "widocznej", "odczuwalnej" ciąży)

Arabski naukowiec Awicenna nazywał mleko "białą krwią". Awicenna poświęcił również sporo miejsca rozważaniom, jaka powinna być dobra mamka (o Awicennie jeszcze kiedyś będzie). Był to temat ważny, bo z braku odpowiednich alternatyw mleko innej kobiety to jedyna szansa, by niemowlę przeżyło. Nawet sam prorok Mahomet był wykarmiony przez mamkę (a nawet dwie), a mleczne rodzeństwo do dziś w krajach islamskich traktuje się jak rodzeństwo krwi. Prowadzi to do nieoczywistych dla nas konsekwencji. Otóż, tworzenie banków mleka w krajach muzułmańskich jest utrudnione, ponieważ dawczynie i biorcy muszą znać swoją tożsamość, by uniknąć ewentualnego kazirodztwa w przyszłości.

Problemem dla muzułmanek może być publiczne karmienie piersią. Koran zaleca zarówno mężczyznom jak i kobietom skromność ubioru, ale zdefiniowanie, gdzie skromność się zaczyna, a gdzie kończy, jest trudna. Istnieje wiele wykładni tego zagadnienia. W niektórych krajach islamskich problem nie istnieje, ponieważ kobiety po prostu nie bywają w przestrzeni publicznej. W innych karmienie piersią może być bardziej popularnym widokiem niż w Europie czy Stanach Zjednoczonych. Łatwo znaleźć w sieci zdjęcia kobiet karmiących w hidżabie (czyli rodzaju chusty na głowę), ważne tylko, aby pierś była niewidoczna. Często się jednak zdarza, że muzułmanki decydują się na częściowe lub całkowite karmienie butelką, ze względu na większą swobodę, jaką to daje. 

Inną kwestią religijną, która może mieć wpływ na karmienie piersią wśród muzułmanek, jest post w czasie miesiąca Ramadan. Koran nakazuje powstrzymywanie się od jedzenia, picia, palenia i innych przyjemności od świtu do zmierzchu. Osoby chore i w podróży są co prawda zwolnione z tego obowiązku, ale przecież karmienie piersią, to nie choroba, prawda? Tutaj znowuż interpretacja różni się w zależności od danej szkoły. Zazwyczaj kobietom karmiącym zezwala się na odstępstwa od postu, jeżeli wymaga tego dobro kobiety lub dziecka (patrz wyżej wers 2:234: "Żadna dusza nie jest obarczona ciężarem ponad jej możliwości"). Nadrzędną zasadą Koranu jest to, że sprawowanie kultu nie powinno przynosić uszczerbku na zdrowiu. Znakomita większość kobiet zachowuje post. 

Tyle Koran o karmieniu piersią. Praktyka różni się i zależy od szkoły, kraju, lokalnej społeczności. Spotkałam muzułmanki, które bardzo poważnie traktowały zalecenia Koranu o karmieniu piersią i karmiły 2 lata i dłużej. Spotkałam jednak i takie, które karmiły swoje dzieci tylko do pierwszego roku życia lub wcale. Podejście do karmienia piersią pokazuje, jak podatny na interpretacje jest Koran i jak ważne w rozmowie jest spojrzenie nie tylko na wyznanie danej osoby, ale także na kraj jej pochodzenia, warstwę społeczną, wykształcenie, no i coś tak prozaicznego jak jej osobiste poglądy oraz osobowość.


źródła:


Ulfat Shaikh, Omar Ahmed, "Islam and Infant Feeding", w: Breastfeeding Medicine 1(3), 2006, 164-167.
Harunor Rashid, "Ramadan Fasting and Breast Milk", w: Breastfeeding Medicine 2(1), 2007, 59-60.

Podobne teksty:
O karmieniu w judaizmie 
O karmieniu w buddyzmie

Pocztówka ze Szwecji, pocztówka z Chile

 








Tekst autorstwa Teresy. Moje jest tylko tłumaczenie z angielskiego.


León urodził się w Szwecji, gdzie rekomenduje się karmienie piersią przez sześć miesięcy. Nie myślałam zbyt wiele o karmieniu, gdy byłam w ciąży, i nie miałam żadnych obaw z tym związanych; byłam raczej ciekawa, czy moje ciało będzie w stanie wyprodukować odpowiednią ilość mleka przy tak mikroskopijnych piersiach jak moje. Nie przejmowałam się tym, to była raczej ciekawość. Przeczytałam, że wielkość piersi nie wpływa na produkcję mleka, ale i tak trudno mi było sobie wyobrazić moje malutkie piersi pełne mleka.

León urodził się zdrowy i od początku zaczęłam go karmić bez najmniejszego problemu. Prędko przybierał na wadze. Dla mnie wygodnie było uspokajać go piersią, kiedy tylko tego potrzebował. Nie karmiłam go z zegarkiem w ręku i nie próbowałam przyuczać go do butelki, żeby mąż mógł go karmić. Bez głębszego zastanowienia, w naturalny sposób dostosowałam się do potrzeb dziecka i w dzień i w nocy. Wszystko szło dobrze, aż w okolicach piątego czy szóstego tygodnia dostałam paskudnego zapalenia piersi. Dostałam nagłej gorączki i czułam straszny ból, okropność... Ale nawet w bólu i ze złym samopoczuciem wciąż karmiłam Leona i wyleczyłam się po kilku dniach (konieczna była wizyta w szpitalu i przyjmowanie lekarstwa).

Pamiętam, że czułam się nieco skrępowana, gdy po raz pierwszy miałam publicznie karmić w jakiejś kawiarni czy czymś takim. Ale po kilku razach tak się do tego przyzwyczaiłam, że nigdy nie rozglądałam się za nieprzychylnymi spojrzeniami i nie spodziewałam się nawet takiej możliwości.

León kochał mleko i nie stracił zainteresowania nim, nawet gdy wprowadziłam inne pokarmy. Na tym etapie karmienie piersią stało się tak integralną częścią mojego życia, że nawet się nie zastanawiałam, jak długo chcę to robić. León był jednakowo zadowolony z jedzenia jak z mleka, więc nie było to dla nas problemem.

Sytuacja zmieniła się, gdy wróciłam do pracy po urlopie. Zaczęłam pracować na pełen etat, a mój mąż przeszedł na urlop ojcowski (który jest dostępny w Szwecji). León skończył rok i jeszcze nigdy nie przespał całej nocy bez dwóch lub trzech pobudek. Najprostszym sposobem, żeby z pwrotem położyć go spać, było dać mu pierś, ale po powrocie do pracy zaczęłam potrzebować nieprzerwanego snu. Próbowaliśmy z osobnymi łóżkami, ale po tygodniu płaczu i kompletnego braku snu poddałam się. Pielęgniarka środowiskowa poradziła mi, żebym odstawiła Leona od nocnych karmień, żeby polepszyć jakość naszego snu. Według niej dwa-trzy dni powinny wytarczyć, żeby mój syn się przestawił. Ale, tak jak mówiłam, on płakał i płakał cały tydzień i nie było żadnych widoków, żeby się przyzwyczajał do spania bez piersi. Tak więc karmiłam go jeszcze przez kilka miesięcy i spróbowałam ponownie, gdy miał rok i czetery miesiące. Tym razem był gotowy na odstawienie.

Kiedy teraz o tym myślę, to nie tylko powrót do pracy i brak snu spowodowały, że odstawiłam od piersi dziecko, które uwielbiało karmienie i z pewnością dalej by jadło z piersi, pomimo tego, że niektórzy mówili, że jest już “dużym chłopcem”. Sądzę, że stałam się ofiarą seksualizacji kobiecego ciała i do pewnego stopnia przestałam się czuć komfortowo, karmiąc Leona publicznie. Tak jakbyśmy dotarli do granicznego momentu, gdy twoje dziecko uczy się chodzić i samo zakładać koszulkę. Nigdy nie miałam problemu z karmieniem w domu. Po prawdzie, w porównaniu do noworodka karmienie roczniaka było dla mnie dużo prostsze, niemal bezwysiłkowe. Ale nawet bez myśli, że robię coś źle, czułam społeczną presję. To były bardzo subtelne sygnały, żadnych niemiłych komentarzy czy nieprzychylnych spojrzeń. Raczej drobne uwagi w rodzaju „Czy wciąż go karmisz?”, „Czy nie jesteś już dużym chłopcem?”. Dodatkowym czynnikiem był fakt, że inne matki wokół mnie przestawały karmić swoje dzieci. Jestem przekonana, że czułabym się dużo lepiej w przestrzeni publicznej podczas karmienia czternastomiesięcznego Leona, gdybym widziała, że inne matki robią to samo. Nie znam oficjalnych statystyk, ale wydaje mi się, że kobiety w Szwecji na ogół karmią piersią przez pierwsze sześć-osiem miesięcy. To nie jest tak, że wszędzie widzisz karmiące matki, ale w porównaniu do Chile, Szwecja i tak ma dużo bardziej liberalne podejście do tematu.

W Chile, które jest dużo bardziej konserwatywnym krajem, kobiety karmiące publicznie zawsze starają się zakryć piersi (i pół dziecka) albo próbują znaleźć jakieś „ustronne” miejsce. Wychowałam się w Chile, więc wydawało mi się to normalne. Zawsze sądziłam, że niemowlęta po prostu potrzebują ciszy i spokoju, żeby móc się skoncentrować na piersi. W przypadku Leona odkryłam, że to nie jest prawda, a przynajmniej nie w odniesieniu do wszystkich nieomwląt. León nie znosił zakrywnia, za to lubił podejmować interakcje z ludźmi lub obserwować otoczenie w czasie karmienia. Gdy byliśmy z wizytą w Chile, zauważyłam, że moi znajomi są zaskoczeni tym, że karmię Leona bez skrępowania. León miał wtedy cztery miesiące w tamtym czasie i byłam w samym środku fazy „przecież-to-takie-naturalne”, więc nie przejmowałam się zdziwieniem ludzi wokół mnie. Nie miałam zamiaru prowokować czy deklarować swoich poglądów. Po prostu robiłam to samo, co robiłam codziennie odkąd zostałam matką, niewiele się nad tym zastanawiając.

Minęły już dwa lata odkąd przestałam karmić piersią Leona. Jest teraz zdrowym i szczęśliwym chłopcem, nasza relacja jest mocna i piękna. Co ciekawe, León wciąż pamięta o tym, jak bardzo kochał mleko i od czasu do czasu wcią o nie pyta. Zna odpowiedź, ale to dla niego jakby zabawa. Kiedyś zapytał mnie czy nie mógłby być znowu małą dzidzią, żebym mogła znowu karmić go piersią.

W tej chwili znów jestem w ciąży, nowe dziecko wkrótce pojawi się w naszym życiu. Tym razem z pewnością będę bardziej świadoma czym jest karmienie piersią, nie tylko jako naturalny przejaw miłości, ale także jako kwestia polityczna. Nie powinnyśmy się czuć zobowiązane do okrywania siebie lub do odstawiania dziecka ze względów obyczajowych. Tym razem zamierzam pozwolić mojemu dziecku zadecydować o długości karmienia. I nikomu innemu.

*Ostatnio dostałam wiadomość, że Teresa szczęśliwie urodziła kolejne dziecko. Leon ma teraz ślicznego braciszka. Powodzenia dla całej rodziny i udanej drogi mlecznej!

Inne teksty z serii: 
Pocztówka z Hong-Kongu 
Pocztówka z Malezji  

Pocztówka z Australii